
KOBIECA CELEBRACJA
Łagodność w Ciele
18-20 września 2026 Siódmy Las niedaleko Nałęczowa
Weekend, po którym ciało wreszcie odpuszcza,
a Ty wracasz spokojniejsza niż kiedykolwiek.
Nie dlatego, że zrobiłaś więcej.
Nie dlatego, że nauczyłaś się kolejnej metody.
Nie dlatego, że ktoś powiedział Ci, jak masz być.
Tylko dlatego, że Twoje ciało wreszcie poczuło:
„Jestem bezpieczna. Mogę odpuścić.”
To nie jest zwykły wyjazd.
To nie jest kolejny weekend „dla siebie”, po którym wracasz do domu z ładnymi wspomnieniami, ale bez realnej zmiany.
To kobiece doświadczenie, które zostało stworzone wokół jednego celu:
żeby Twoje ciało weszło w stan bezpieczeństwa i głębokiej regeneracji.
Nie przez wysiłek.
Nie przez „pracę nad sobą”.
Nie przez naprawianie.
Tylko przez powrót do naturalnego rytmu ciała.
Najważniejsze
Cały ten weekend został zaprojektowany tak, aby Twój układ nerwowy mógł wyjść z trybu czuwania, napięcia i ciągłej gotowości.
Bez presji.
Bez udowadniania.
Bez konieczności bycia „bardziej”.
To przestrzeń, w której nie musisz już radzić sobie lepiej.
Nie musisz się ogarniać.
Nie musisz być dzielna.
Możesz po prostu być.
W oddechu.
W miękkości.
W prawdzie.
W swoim ciele.
Kiedy napięcie staje się normą
Żyjemy w świecie, który mierzy nas skutecznością.
W świecie, w którym wartość często przelicza się na to, ile zrobimy, jak szybko odpowiemy, jak dobrze damy radę.
Każdy dzień to lista rzeczy do ogarnięcia.
Ról, które pełnimy.
Oczekiwań — swoich, cudzych, tych niewidocznych, ale ciągle obecnych.
I zanim jeszcze zdążymy zauważyć, ciało zaczyna mówić za nas:
-
barki unoszą się wyżej, jakby niosły czyjś świat, nie tylko nasz,
-
szczęka zaciska się, jakby miała zatrzymać niewypowiedziane „mam dosyć”,
-
oddech staje się płytki — krótki, szybki, obronny,
-
serce bije szybciej, choć na zewnątrz nic szczególnego się nie dzieje.
Uczymy się funkcjonować w napięciu tak długo, że zaczynamy myśleć, że to normalne.
Że tak po prostu wygląda dorosłość.
Że „tak trzeba”.
Przywykamy do bólu pleców.
Do spiętej szyi.
Do wieczornego zmęczenia.
Do tego, że ciało się zaciska, a my dokładamy kolejne zadania, kolejne „jeszcze chwilę, jeszcze trochę, potem odpocznę”.
Ale ciało nigdy naprawdę się z tym nie godzi.
Ono tylko czeka.
Na moment, w którym ktoś wreszcie pozwoli mu przestać się bronić.
Dlaczego ciało tak bardzo potrzebuje takiego weekendu:
Ciało kobiety nie jest stworzone do życia w permanentnym napięciu.
Nie jest stworzone do ciągłego pośpiechu.
Do setek bodźców dziennie.
Do bycia jednocześnie obecnym w wielu rolach.
Do funkcjonowania w świecie, który premiuje działanie bardziej niż czucie.
Układ nerwowy potrzebuje rytmu.
Potrzebuje chwil, w których nic nie trzeba osiągnąć.
Potrzebuje przestrzeni, w której nie trzeba być silną, sprawną, uśmiechniętą i gotową.
A jednak większość z nas żyje odwrotnie.
Budzik.
Telefon.
Powiadomienia.
Obowiązki.
Decyzje.
Tempo.
Ciało nie nadąża za światem, który nigdy się nie zatrzymuje.
Dlatego napięcie zaczyna się odkładać.
Najpierw w barkach.
Potem w brzuchu.
Potem w szczęce.
Potem w oddechu.
Z czasem przestajemy odróżniać napięcie od normalności.
I właśnie dlatego ten weekend jest tak ważny.
Nie dlatego, że jest luksusem.
Nie dlatego, że jest nagrodą.
Ale dlatego, że może stać się pierwszym momentem od dawna, w którym Twoje ciało naprawdę poczuje:
„Nie muszę już walczyć.”
I właśnie wtedy zaczyna się prawdziwa regeneracja.
To nie jest wyjazd, który ma Cię „naprawić”
To nie jest weekend, na którym nauczysz się radzić sobie jeszcze lepiej.
To jest weekend, na którym po raz pierwszy od dawna nie musisz sobie z niczym radzić.
Nie jesteś projektem do zrobienia.
Nie jesteś zadaniem do odhaczenia.
Nie jesteś listą rzeczy do poprawienia.
Możesz po prostu być — w łagodności, w prawdzie, w oddechu.
To weekend, który Cię przypomina.
Przypomina, jak to jest:
-
czuć siebie, a nie tylko reagować na świat,
-
oddychać pełniej, zamiast przetrwać kolejny dzień,
-
być w swoim ciele, a nie obok niego,
-
wrócić do spokoju, który jest naturalny — tylko dawno go zagłuszyłaś.
Bo wewnętrzna moc nie rodzi się z napięcia.
Prawdziwa siła rodzi się z miękkości.
Z momentu, w którym:
-
pozwalasz ciału odetchnąć,
-
dajesz sobie prawo nie musieć,
-
zamiast ogarniać — po prostu czujesz,
-
wracasz do siebie — nie do roli.
To w łagodności pojawia się odwaga.
W ciszy — jasność.
W spowolnieniu — prawda.
W czułości — regeneracja.
Co naprawdę zmienia się w ciele podczas takich weekendów:
Kiedy ciało czuje bezpieczeństwo, zaczyna robić to, do czego zostało stworzone.
Regenerować się.
Bez wysiłku.
Bez presji.
Bez kontroli.
Pierwszą zmianą bardzo często jest oddech.
Na początku bywa krótki, szybki, płytki.
Z czasem zaczyna się pogłębiać.
Klatka piersiowa robi więcej miejsca.
Brzuch zaczyna mięknąć.
Oddech przestaje być obronny, a zaczyna być kojący.
Drugą zmianą jest napięcie mięśni.
Barki opadają.
Szczęka przestaje się zaciskać.
Plecy zaczynają oddychać.
Ciało przestaje być w gotowości.
Czasem pojawia się uczucie ciepła.
Czasem łzy.
Czasem zmęczenie, które wreszcie może się wypuścić.
A potem przychodzi coś jeszcze.
Spokój.
Nie taki, który trzeba utrzymywać.
Taki, który pojawia się sam.
To moment, w którym wiele kobiet mówi:
„Nie pamiętam, kiedy ostatnio czułam się tak spokojnie.”
Dla kogo jest ten weekend
Dla Kobiet, które nie potrzebują kolejnego zadania do odhaczenia —
ale przestrzeni, w której mogą znowu stać się sobą.
Dla Kobiet, które:
-
czują, że zmęczenie osiadło głęboko w ciele,
-
tęsknią za ciszą, bliskością i lekkością,
-
chcą poczuć siebie — nie tylko swoje role,
-
pragną zanurzyć się w naturze i oddechu,
-
potrzebują prawdziwej regeneracji — nie „chwili na szybko”,
-
chcą spotkać Kobiety, przy których można po prostu być — bez masek.
Ten weekend jest dla kobiet, które czują, że już czas.
Że ciało prosi o pauzę.
Że serce prosi o oddech.
Że one same proszą o powrót — do siebie
Zaopiekuję się Wami:
Dominika Sołtys
fizjoterapeutka, trenerka oddechu i uważności
Niosę w sobie czułość do kobiecego zmęczenia.
Do barków, które dźwigają więcej, niż mówią usta.
Do brzuchów, które trzymają emocje niewypowiedziane na czas.
Do oddechów, które stały się krótsze, bo życie kazało biec zbyt długo.
Pracuję z ciałem z uważnością i ciszą — bo pod napięciem zawsze leży jakaś historia.
Wierzę, że ciało pamięta wszystko — i że potrafi wrócić do równowagi, kiedy jest bezpieczne.
Moje weekendy nie są programem.
Są łagodnym powrotem do ciała, oddechu i siebie — bez ról i masek.
Prowadzę tak, jak pracuję z ciałem:
z łagodnością, która rozluźnia szybciej niż presja,
i z obecnością, która mówi:
„Jestem z Tobą. Nie musisz już dźwigać sama.”


Co będziemy robić podczas weekendu „Łagodność w Ciele”?
Ten weekend został ułożony jak łagodna ścieżka powrotu do siebie.
Nie przez presję.
Nie przez intensywne przepracowywanie.
Nie przez kolejne „muszę coś ze sobą zrobić”.
Tylko przez ciało.
Oddech.
Naturę.
Ciszę.
Kobiecy krąg.
Twórczość.
Odpoczynek, który wreszcie nie musi być zasłużony.
Głównym filarem weekendu jest regulacja układu nerwowego — czyli tworzenie takich warunków, w których ciało może przestać walczyć, napinać się, kontrolować i czuwać.
Będziemy wracać do stanu, w którym można głębiej odetchnąć.
Poczuć grunt pod stopami.
Rozluźnić brzuch.
Opuścić barki.
Zauważyć siebie bez oceniania.
To nie jest weekend „naprawiania siebie”.
To weekend przypominania ciału:
„Jesteś bezpieczna. Możesz odpuścić. Nie musisz już dźwigać wszystkiego sama.”
Oddech — powrót do wnętrza
Zaczniemy od oddechu, bo to on najszybciej prowadzi nas z głowy do ciała.
Podczas warsztatów oddechowych będziemy obserwować, jak naprawdę oddychasz — bez oceniania, poprawiania na siłę i bez szukania „idealnej techniki”.
Sprawdzimy, gdzie ciało trzyma napięcie:
w brzuchu, klatce piersiowej, barkach, szyi, szczęce, przeponie.
Będziemy pracować z prostymi, łagodnymi praktykami oddechowymi, które pomagają wyciszyć głowę, uspokoić układ nerwowy i poczuć więcej przestrzeni w ciele.
Nie musisz mieć doświadczenia.
Nie musisz umieć oddychać „dobrze”.
Wystarczy, że przyjdziesz z takim oddechem, jaki masz.
Somatyka — ciało, które wreszcie jest słyszane
Wejdziemy w delikatny ruch jak w powrót do domu.
Nie do ciała idealnego.
Nie do ciała ocenianego.
Nie do ciała, które ma wyglądać, działać i spełniać oczekiwania.
Tylko do ciała, które było z Tobą przez wszystko.
Będziemy rozluźniać brzuch, który często trzyma emocje niewypowiedziane na czas.
Odpuszczać barki, które przez lata niosły odpowiedzialność, napięcie i bycie „dzielną”.
Miękczyć szyję i szczękę, które zatrzymywały słowa, łzy i złość.
Przywracać oddech tam, gdzie ciało zapomniało, że może być miękko.
To będzie praktyka kontaktu.
Nie wysiłku.
Ciało nie potrzebuje kolejnego nacisku.
Ciało potrzebuje obecności.
Natura — regulacja bez wysiłku
Podczas kąpieli leśnej pójdziemy do natury nie po to, żeby coś zdobywać, zobaczyć czy zaliczyć.
Pójdziemy wolno.
Uważnie.
Tak, jakby czas na chwilę przestał nas poganiać.
Las reguluje układ nerwowy inaczej niż słowa.
Nie tłumaczy.
Nie pyta.
Nie wymaga gotowości.
Po prostu przyjmuje.
Będziemy czuć ziemię pod stopami, powietrze na skórze, światło między gałęziami i oddech, który zaczyna zwalniać.
To przestrzeń, w której nie trzeba nic rozumieć.
Wystarczy być.
Kręgi kobiet — obecność, która trzyma
Spotkamy się w kręgu, w którym nie trzeba udawać, że wszystko jest dobrze.
Możesz mówić.
Możesz milczeć.
Możesz płakać.
Możesz się śmiać.
Możesz być dokładnie taka, jaka jesteś.
Krąg nie jest miejscem radzenia, analizowania ani oceniania.
To przestrzeń, w której kobieta może poczuć:
„Nie jestem z tym sama.”
Czasem największe ukojenie przychodzi nie wtedy, kiedy ktoś daje rozwiązanie, ale wtedy, kiedy ktoś naprawdę jest obok.
Bez pośpiechu.
Bez naprawiania.
Bez oczekiwań.
Mapa Marzeń — ciche spotkanie z pragnieniem
Nie będziemy tworzyć planu działania.
Nie będziemy wymyślać kolejnych celów do odhaczenia.
Mapa Marzeń będzie zaproszeniem do miękkiego kontaktu z tym, czego Twoje serce dawno pragnęło, ale może nie miało przestrzeni, by to usłyszeć.
Pozwolisz dłoniom wybierać obrazy, kolory, słowa i symbole.
Bez kontroli.
Bez presji.
Bez potrzeby tłumaczenia się z tego, co powstaje.
To będzie nie plan.
To będzie szept duszy zapisany obrazem.
Twórczość intuicyjna — emocje bez słów
Podczas malowania intuicyjnego oddamy głos dłoniom, kolorom i ciału.
Nie trzeba być artystką.
Nie trzeba mieć talentu.
Nie trzeba wiedzieć, co chce się namalować.
Tu nie chodzi o efekt.
Chodzi o ujście.
Farba, płótno, ruch, oddech.
Czasem powstanie obraz.
Czasem ślad.
Czasem tylko cisza po tym, co wreszcie mogło wypłynąć.
I to też będzie wystarczające.
Rytuał ognia — to, czego nie muszę już nieść
W sobotni wieczór spotkamy się z tym, co w ciele prosi o odpuszczenie.
Przy świecach, w ciszy i kobiecej obecności zapiszemy to, czego nie chcemy już dalej nosić:
napięcie, wstyd, stare role, oczekiwania, zmęczenie byciem silną, dzielną, dostępną dla wszystkich.
Nie będziemy tego analizować.
Nie będziemy szukać winnych.
Nie będziemy niczego wymuszać.
Pozwolimy, żeby słowa, oddech, ogień i cisza zrobiły swoje.
Ciało może wtedy poczuć:
„Nie muszę już tego trzymać.”
Czuły ruch przy muzyce — moje ciało wraca do mnie
Poruszymy się bez choreografii, bez wyglądania i bez oceniania.
To nie będzie taniec do pokazania.
To będzie taniec do poczucia.
Biodra, ramiona, dłonie, stopy, oddech.
Ruch taki, jakiego w danej chwili potrzebuje ciało.
Może miękki.
Może wolny.
Może prawie niewidoczny.
Może pełen życia.
Tu ciało nie ma wyglądać.
Tu ciało ma wrócić do siebie.
Czas dla siebie — odpoczynek bez winy
W programie będzie też przestrzeń na nicnierobienie.
Na leżenie.
Na patrzenie przed siebie.
Na herbatę wypitą powoli.
Na ciszę.
Na spacer.
Na bycie poza obowiązkiem.
Odpoczynek nie będzie dodatkiem do programu.
Będzie jego częścią.
Bo ciało, które długo było w gotowości, potrzebuje nie tylko praktyk.
Potrzebuje przerw.
Miękkości.
Pustego miejsca.
Chwili, w której nikt niczego od niego nie chce.
Integracja — zabrać ze sobą to, co naprawdę zostaje
W niedzielę domkniemy weekend spokojnie.
Nie przez szybkie podsumowania.
Nie przez presję, żeby „coś z tego wynieść”.
Zatrzymamy się przy tym, co ciało poczuło.
Co się rozluźniło.
Co zostało usłyszane.
Co chcesz zabrać dalej — do domu, do codzienności, do swojego życia.
Bo nie chodzi o to, żeby na chwilę uciec od świata.
Chodzi o to, żeby wrócić do niego inaczej.
Bardziej w sobie.
Bardziej miękko.
Bardziej prawdziwie.
PROGRAM WEEKENDU „Łagodność w Ciele”
PIĄTEK – Przyjazd, oddech i pierwsze osadzenie
od 16:00 — Przyjazd i zakwaterowanie
Wejście do miejsca, które zostało stworzone po to, by niczego nie musieć.
Ciepły napar, miękki koc, zapach drewna lub trawy w powietrzu.
Ciało zaczyna wydechem mówić:
„Wreszcie mogę opaść.”
17:30 – 18:30 — Warsztaty oddechowe „Powrót do wnętrza”
Schodzimy z głowy do ciała.
Oddech staje się miękkim prowadzeniem: niewymuszonym, niepoprawianym, nieocenianym.
Uczymy się oddychać tak, jak ciało prosi, a nie jak zostało nauczone.
18:30 – 19:30 — Kolacja
Stół pełen ciepła i smaków.
Jedzenie powoli, bez pośpiechu i wstydu bycia głodną.
19:45 – 21:00 — Krąg Otwarcia
Widzę Cię. Słyszę Cię. Nie oceniam.
Otwarcie przestrzeni na prawdę, odpuszczenie i bycie sobą w całości.
21:15 – 22:15 — Mapa Marzeń
Nie tworzymy planów.
Pozwalamy ręce narysować to, czego serce dawno pragnęło.
Tu możesz marzyć miękko. Bez napięcia. Bez presji.
Noc — sen, który koi i naprawia układ nerwowy.
SOBOTA – Powrót do ciała, natury i wewnętrznego ognia
9:00 – 10:00 — Śniadanie
10:30 – 11:45 — Somatyka & Łagodność
Delikatny, ale prawdziwy kontakt z ciałem.
Uwalniamy brzuch, rozluźniamy ramiona, miękczymy szczękę.
Ciało słyszy:
„Jestem z Tobą. Nie przeciw Tobie.”
12:00 – 13:30 — Kąpiel Leśna (Shinrin-yoku)
Idziemy tak, jakby czas się zatrzymał.
Natura reguluje układ nerwowy bez wysiłku.
Nie trzeba nic rozumieć. Wystarczy być.
13:30 – 14:30 — Obiad
15:00 – 16:30 — Malowanie intuicyjne
Farba, płótno, dłonie, oddech.
Nie ma dobrze i źle.
Jest prawdziwie.
16:30 – 18:00 — Czas dla siebie
Odpoczynek, który nie musi być zasłużony.
Możesz się położyć na trawie, zamknąć oczy, możesz nic.
18:00 – 18:45 — Kolacja
19:15 – 20:30 — Rytuał Ognia „To, co mogę już puścić”
Siadamy w kręgu przy świecach, pod niebem pełnym gwiazd.
Spotykamy się z tym, co w ciele prosi o odpuszczenie.
Na kartkach zapisujemy to, czego nie chcemy już nieść dalej: napięcie, wstyd, stare role, oczekiwania, zmęczenie byciem „dzielną”.
Nie analizujemy.
Nie tłumaczymy.
Pozwalamy, by słowa, oddech i cisza zrobiły swoje.
Ciało czuje:
„Nie muszę już tego nieść.”
20:30 – 21:15 — Czuły ruch przy muzyce „Moje ciało wraca do mnie”
Bez choreografii. Bez wyglądania. Bez oceniania.
Poruszamy się tak, jak chce ciało — wolno, miękko, prawdziwie.
Biodra, ramiona, dłonie, stopy.
To nie jest taniec do pokazania.
To jest taniec do poczucia.
21:15 – 22:00 — Kakao / ziołowy napar & nocny krąg szeptów
Ciepły napój w dłoniach. Koce na ramionach. Cisza, która nie krępuje.
Dzielimy się jednym zdaniem:
„Dziś moje ciało powiedziało mi…”
Nie trzeba mówić dużo.
Nie trzeba mówić pięknie.
Wystarczy prawdziwie.
Noc przychodzi łagodnie.
NIEDZIELA – Domknięcie i powrót z miękkością
9:00 – 10:00 — Śniadanie
10:30 – 11:30 — Krąg Wdzięczności & Integracji
Nie podsumowujemy. My czujemy.
Co zostało? Co się domknęło? Co chcesz zabrać dalej?
11:30 – 12:30 — Ostatni oddech, ostatni dotyk trawy
Możesz zostać sama. Przytulić drzewo. Patrzeć przed siebie.
To moment wchłaniania — nie rozpraszania.
od 12:30 — Powrót do domu
Ale nie wracasz tam, skąd przyjechałaś.
Wracasz bardziej do siebie.
MIEJSCE KTÓRE ODDYCHA SPOKOJEM
Siódmy Las
Siódmy Las jest miejscem, które nie odsłania się od razu.
Trzeba do niego dojechać powoli.
Zostawić za sobą szosę, pośpiech, dźwięki miasta.
Pozwolić, by krajobraz zaczął zdejmować z ciała napięcie warstwa po warstwie.
To siedlisko ukryte pośród wzgórz Kazimierskiego Parku Krajobrazowego.
Wśród lasów, pól, sadów i wąwozów.
Tam, gdzie powietrze pachnie dzikimi ziołami, ziemią i ciszą.
Tu natura nie jest tłem.
Ona prowadzi.
Z jednych okien widać dalekie wzgórza przykryte błękitną mgiełką.
Z innych — świerkowe szyszki, drżące liście grabów, gałęzie wiśni i sosny, które pamiętają wiatr.
Tutaj naprawdę można oddychać.
Nie tak, jak oddycha się między jednym obowiązkiem a drugim.
Ale pełniej. Głębiej. Wolniej.
Siódmy Las nie jest resortem.
Nie jest hotelem, który ma Cię czymś zająć.
To mały świat przycupnięty w naturze.
Dom otwarty dla kobiet, które potrzebują wrócić do siebie.
Do ciała.
Do ciszy.
Do prostoty.
Nie ma tu telewizorów.
Jest za to prawdziwa ciemność nocy.
Rozgwieżdżone niebo.
Świergot ptaków o poranku.
Biała pościel.
Weranda, na której śniadanie smakuje inaczej.
Ciepłe bułeczki prosto z pieca.
Domowe konfitury.
Kawa ze śmietanką.
Herbata z malinowym sokiem.
Smak, który nie pogania.
To miejsce mówi:
„Nie musisz być gotowa.
Możesz po prostu odpocząć.”
I właśnie dlatego ten weekend wydarza się tutaj.
W przestrzeni, która nie naciska.
W domu, który nie wymaga.
W krajobrazie, który sam reguluje oddech.
Program oparty jest na wspólnym byciu, praktykach, rozmowach, ciszy i łagodnym powrocie do ciała.
Integracja nie będzie zadaniem.
Nie będzie czymś, co trzeba „umieć”.
Ona wydarzy się pomiędzy.
Przy stole.
Na werandzie.
W drodze przez pola.
Podczas milczenia, które nie krępuje.
W spojrzeniu drugiej kobiety, które mówi:
„Ja też.”
Śpimy w pokojach jedno- i dwuosobowych.
Możesz wybrać więcej przestrzeni dla siebie.
Możesz też współdzielić pokój z drugą kobietą — spokojnie, naturalnie, bez presji bliskości większej niż ta, na którą jesteś gotowa.
Bo tutaj bliskość nie musi być intensywna.
Może być cicha.
Miękka.
Obecna.
Jak ktoś oddychający obok.
Jak światło wpadające rano przez okno.
Jak koc na ramionach po długim dniu.
Siódmy Las sprzyja ugruntowaniu.
Przypomina, że nie trzeba wszystkiego nieść samej.
Że można oprzeć się o ziemię.
O las.
O oddech.
O kobiecy krąg.
Nie musisz niczego udowadniać.
Nie musisz być bardziej otwarta, spokojna ani gotowa.
Wystarczy, że przyjedziesz.
Wystarczy, że będziesz.
Taka, jaka jesteś.
W cenie weekendu otrzymujesz
-
Pełne prowadzenie — obecność i troskę, która nie ocenia
-
Mapę Marzeń
-
Warsztaty oddechowe — powrót do przestrzeni w piersi, która chce oddychać
-
Praktykę somatyczną — delikatne uwalnianie napięć z brzucha, barków i szczęki
-
Kąpiel leśną (Shinrin-yoku) — regulację układu nerwowego poprzez naturę
-
Malowanie intuicyjne — kontakt z emocjami bez słów
-
Kręgi kobiet — wspólnotę, która trzyma i nie oczekuje
-
Czas tylko dla siebie — bez winy, bez presji
-
Noclegi w cichych, jasnych przestrzeniach
-
Wyżywienie, które karmi — proste, dobre, pełne ciepła
To wszystko nie jest programem.
To jest proces, który dotyka ciała, emocji, oddechu i serca jednocześnie.
Co mówią uczestniczki po powrocie do domu?






Organizator wydarzenia
Wydarzenie jest organizowane przez zarejestrowanego organizatora turystyki:
Usługi Fizjoterapeutyczne Dominika Sołtys
nr wpisu: COR635059
(Marszałek Województwa Lubelskiego)
Wyjazd jest objęty odpowiedzialnością organizatora turystyki oraz ubezpieczeniem, zgodnie z obowiązującymi wymogami prawnymi.
Każdy element wyjazdu — od programu, przez tempo dnia, po miejsce pobytu — został zaprojektowany z troską o bezpieczeństwo, komfort i spokój uczestniczek.
Dzięki temu możesz pozwolić sobie na zaufanie procesowi i skupić się na tym, co naprawdę ważne.
Gwarancją tego weekendu nie jest zapis w regulaminie, lecz realne wsparcie i kontakt.
W ramach udziału:
-
masz możliwość kontaktu ze mną po wyjeździe,
-
możesz wrócić z pytaniem, wątpliwością lub potrzebą wsparcia,
-
otrzymujesz pomoc w integracji tego, co wydarzyło się podczas weekendu,
-
masz przestrzeń, aby upewnić się, że idziesz w dobrym dla siebie kierunku.
To nie jest automatyczna obsługa ani masowe wsparcie.
To osobisty kontakt oparty na uważności i znajomości kontekstu tego konkretnego doświadczenia.
Inwestycja w weekend
1599 PLN
Możesz spojrzeć na to jak na wydatek.
Możesz rozpisać to na tabelkę, bilans, kalkulator.
Ale ciało nie liczy w złotówkach.
Ciało liczy w:
▪︎ uldze,
▪︎ spokoju,
▪︎ miękkości,
▪︎ rozluźnieniu mięśni,
▪︎ głębokości oddechu, który wraca.
A serce liczy w bliskości z samą sobą.
To nie jest opłata za nocleg i zajęcia.
To inwestycja w doświadczenie, po którym wracasz do domu nie tylko ze wspomnieniem, ale z realną zmianą odczuwalną w ciele.
Limit miejsc
Ze względu na kameralność i bezpieczeństwo przestrzeni liczba miejsc jest ograniczona do 23 kobiet.
Nie dlatego, żeby tworzyć presję.
Ale dlatego, że prawdziwa regulacja potrzebuje ciszy, przestrzeni i jakości.
Jeśli czujesz, że to jest moment – zarezerwuj swoje miejsce
To wydarzenie jest kameralne.
Kiedy wszystkie miejsca zostaną zarezerwowane, zapisy zostaną zamknięte.
NADCHODZĄCE WYDARZENIA

Łagodność w Ciele Weekend, po którym ciało wreszcie odpuszcza, a Ty wracasz spokojniejsza niż kiedykolwiek71 dni do wydarzeniapt., 18 wrzSiódmy Las



























